wtorek, 08 październik 2013 08:29

Dar „Niewiedzy”

Dodane przez 
Oceń artykuł
(6 głosów)

Jestem przekonany, że żydzi i chrześcijanie mogą docenić troskę, z jaką buddyści zen traktują kwestię „prawdy” oraz niemożność  poznania jej przez człowieka.

 

Wielu poszukuje wołu,Lecz widzieli go nieliczni.

Czy znalazł go pasterz na północnym czy na południowym zboczu góry?

Jedna droga światła i ciemności, na niej każda rzecz odchodzi i przychodzi.

Jeżeli na takiej drodze znalazł się pasterz Wszystko jest w porządku. 

 

Podobnie jak pasterz wielu wyrusza na poszukiwanie wołu, symbolu naszej prawdziwej natury. Pragnienie poszukiwania i praktykowania to pierwszy krok. Drugim krokiem jest uwolnienie wszystkiego, co wydawało nam się pewne. Autor wiersza opisującego ten obraz mówi, że nasze pragnienie pewności, iż znajdujemy się na właściwej ścieżce lub zmierzamy w stronę jakiejś niezmiennej prawdy, na pewno utrudni nam podróż. Według niego „jedna droga światła i ciemności” jest tą, która niczego nie spostrzega i nie posiada żadnej prawdy. Poeta zapewnia nas, że kiedy pasterz podąża ścieżką niewiedzy, „wszystko jest w porządku”. Kwestia bycia na „jednej drodze światła i ciemności”, z którą wszystko „odchodzi i przychodzi” przypomina mi 8. koan patriarchy Buddhanandi. Buddhanandi zwraca się do swojego nauczyciela, Vasumitry: „Przyszedłem, aby porozmawiać z tobą o prawdzie”.

Vasumitra odpowiada: „Dobry panie, jeśli ją omawiasz, to nie jest ona prawdą; prawdy się nie omawia. Jeśli chcesz rozmawiać o prawdzie, to ostatecznie nie będzie to rozmowa o prawdzie”. Buddhanandi rozumie, co mówi do niego Vasumitra i, tak jak pasterz, wkracza na drogę „światła i ciemności”, na której wszystko jest jednym; na której nie istnieje jedna poznawalna prawda. Objaśnienie tego koanu jest niezwykle pomocne w praktyce zen – odnosi się do kilku istotnych nauk buddyzmu i powiada, że nie są one prawdą. Na przykład nie mówimy prawdy, kiedy twierdzimy, że umysł i przedmiot są jednym. Lub że umysł i przedmiot są zapomniane. Albo że umysł i przedmiot nie są zapomniane. Koan ten uczy, aby nie szukać prawdy ani w słowach, ani w ciszy. W istocie nawet w snach nie możemy jej dostrzec. 

 

Wspólny stan „niewiedzy”...

 

Jestem przekonany, że żydzi i chrześcijanie mogą docenić troskę, z jaką buddyści zen traktują kwestię „prawdy” oraz niemożność poznania jej przez człowieka. W książce Johna Keenana The Mystery of Christ (Tajemnica Chrystusa) znajdziemy dobry, zaczerpnięty z żydowskiej literatury i tradycji przykład na to, jak można zrezygnować ze sztywnego trzymania się raz zdefiniowanej prawdy i dążyć do odkrycia jej znaczenia, równocześnie nie odczuwając dyskomfortu z powodu „niewiedzy”. Keenan mówi nam:  Polegając na tym, co już odkrył, [Abraham] sięgnął ku rzeczom, które były przed nim… I… stale przekraczał to, co zdobył własnymi siłami, ponieważ było to mniej warte od tego, czego poszukiwał. (...)  My, chrześcijanie, opracowaliśmy wspaniałe filozofie i teologie; mamy pisma, dogmaty i prawdy, a niektóre z nich uznajemy za niepodważalne. Mamy wielowiekową cywilizację opartą na religii, będącą źródłem moralnych i artystycznych inspiracji. Naprawdę dysponujemy ogromnym bogactwem. Jeśli jednak rozumiemy pisma św. Grzegorza z Nyssy i innych ojców Kościoła, to zdajemy sobie sprawę, że nie dysponujemy prawdą, nawet w snach. (...) Stan „niewiedzy” jako źródło życia jest doświadczeniem będącym udziałem nie tylko religijnych myślicieli. Wisława Szymborska, laureatka Nagrody Nobla w 1996 w dziedzinie literatury, wyraźnie zachęca nas, abyśmy nie trzymali się kurczowo ustalonej prawdy, bez względu na to, jak byłaby święta.

 

W wykładzie noblowskim „Poeta i świat”, Szymborska pisze:  …wszelka wiedza, która nie wyłania z siebie nowych pytań, staje się w szybkim czasie martwa, traci temperaturę sprzyjającą życiu. W najskrajniejszych przypadkach (…) potrafi być nawet śmiertelnie groźna dla społeczeństw. Dlatego tak wysoko sobie cenię dwa małe słowa: „nie wiem”.  W tym samym tekście poetka wyjaśnia, że wszelka inspiracja rodzi się ze stanu „nie wiem”. Jest to równoznaczne z wolnością od znanego, wyjściem poza wygodne schematy oraz podjęciem ryzyka wyruszenia w nieznane. Wspominając ludzi, którzy zyskali światową sławę na skutek nieustannego zgłębiania tego, co niewiadome, Szymborska pisze:  Myślę, że gdyby moja rodaczka, Maria Skłodowska-Curie, nie powiedziała sobie „nie wiem”, zostałaby pewnie nauczycielką chemii na pensji dla panienek.  Zamiast jednak temu poświęcać swój talent, Maria Curie, jak przypomina nam Szymborska, odkryła metody leczenia, które przez wieki będą służyć ludzkości. 

 

Cisza i tajemnica

 

Szymborska nie pozwala nam myśleć, że jedynie naukowcy muszą posiadać talent do wychodzenia poza to, co zwykłe. Sama będąc poetką, twierdzi, że poeci muszą być wierni swojemu impulsowi do przekraczania zwyczajności. Podkreśla, że aby być autentycznymi, muszą stale powtarzać „nie wiem”. Kiedy wiersz jest ukończony i na kartce pojawia się ostatnia kropka, poeta przegląda go tylko po to, aby uznać, że dany motyw jest jedynie tymczasowym szkicem, absolutnie niepełnym. Gdy przeczytamy jeden z wierszy Szymborskiej, zobaczymy, w jaki sposób tworzy ona obrazy, które wymykają się wszystkim znanym, ostatecznym opisom, i w efekcie przywodzą czytelnika do ciszy. (...) Co więcej, Szymborska twierdzi, że nie istnieje kraina, w której można poznać całą prawdę. We wspaniałym wierszu pokazuje nam, że żadna ludzka istota nie może żyć na takiej ziemi lub w takim czasie, gdzie znana jest absolutna prawda. Wymownie tytułuje ten utwór „Utopia”, co jak wiemy oznacza „nigdzie”. Chciałbym przytoczyć tutaj wersy, które potęgują niezwykłe bogactwo daru zen, daru „niewiedzy”, aby stały się dla nas zachętą, byśmy niewolniczym przywiązywaniem się do prawd nie powstrzymywali swego rozwoju.

 

MEDYTACJA_ksiazka_OKLTekst jest fragmentem książki Dary zen dla chrześcijan amerykańskiego jezuity Roberta Kennedy’ego. Dary zen dla chrześcijan  ukazują się na polskim rynku po raz pierwszy.

 

Do kupienia z zeszytem „Medytacja – Style i Charaktery”

do-sklepu

 

 

 

ROBERT KENNEDY SJ jest jezuitą. Święcenia otrzymał w Japonii, gdzie praktykował i studiował zen u Roshiego Kouna Yamady. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych w 1998 roku kontynuował buddyjskie studia oraz praktykę zen i jako pierwszy ksiądz katolicki w USA otrzymał honorowy tytuł Roshi. Kieruje Katedrą Teologii w Saint Peter's College w Jersey City, jest praktykującym psychoterapeutą w Nowym Jorku.

Przeczytano 25198 razy Last modified on wtorek, 08 październik 2013 09:11
wydawca