Spis treści
Na dobry początek
Intymnie Paula Sawicka Paula, Doktor i sztuka odchodzenia
Galeria Leszek Mądzik
Psychologia dobrego życia
Ewa Gruszczyńska, Aleksandra Kroemeke W stronę szczęścia
Polka Pięćdziesiątka
Ewa Foley Modlitwa wdzięczności
Małgorzata Bogunia-Borowska W świecie przedmiotów
Jowita Dziedzic-Golec, Agnieszka Lisak Nasze prababki bez pudru i pomady
Agnieszka Kawula-Kubiak Arabskie ciacha
Żyć i filozofować Jacek Wojtysiak Morze
Sprawy wewnętrzne Wartość w zmianie
Laboratorium
Anna Bereta Angielski jest jak... dobry robot kuchenny
Przemysław Bąbel Co to jest efekt placebo?
Katarzyna Dziedzic-Kocurek Czym różni się rezonans magnetyczny od tomografii komputerowej?
Małgorzata Sobieszczańska Co to jest zespół metaboliczny i czym grozi?
Czas naszego życia Tom Kirkwood Płeć i długowieczność
Dobry styl
Sa‘eed Bawa Tabliczka przyjemności
Aldona Binda Cele na parapecie
Andrzej G. Kruszewicz Piękna płeć męska
Zofia Jabłonowska-Ratajska Tykać – nie tykać
Śmiechu warte Joanna Kołaczkowska Ważne pytanie
Mądra sowa
Zdzisław Jan Ryn Wyspa skarbów
Stefan Chwin Madonna prerii, czyli jak kochał John Wayne
Wiesław Łukaszewski Książki, których nie czytałem (i te, które czytałem)
Tadeusz Różewicz Hic liber mihi est
Wanda Trabert Samotność na życzenie?
„Go slow”
Sama sobie sterem
Tego majowego poranka zatelefonowała do mnie koleżanka z propozycją zmiany miejsca zamieszkania i pracy. Rzuciłam kierownicze stanowisko i trzy miesiące później mieszkałam w nowym miejscu. Niestety, okazało się to niewypałem i po kolejnych dwóch miesiącach wróciłam na stare śmieci. Pierwszy raz w życiu, mając 47 lat, zostałam bez pracy. To były trudne dni, ale wzięłam się w garść. Odkryłam na nowo kilka życzliwych osób, które mnie wspierały. Jak nigdy do tej pory zmieniałam pracę co trzy miesiące, szukałam swojego miejsca. Wreszcie udało się, znalazłam pracę na tym samym stanowisku w prywatnej firmie i świetnego szefa. Zaczęłam swobodnie oddychać i... wpadłam na pomysł założenia firmy, w której mogę wykorzystać swoje doświadczenie, wiedzę i umiejętności. Firmy, w której sama sobie jestem sterem, zgodnej ze mną, z moimi przekonaniami. Tę firmę za chwilę otwieram.
Tabliczka przyjemności
W sklepie zwykle leżą blisko kasy, nęcą kolorowymi opakowaniami. Batony, czekolady, czekoladki i drażetki – mało kto potrafi im się oprzeć. Dlaczego czekolada tak nas kusi? Czemu jest tak pociągająca?
Bo poprawia samopoczucie. Niewątpliwie dieta ma ogromny wpływ na nasz nastrój. Jednocześnie jednak nastrój może wpływać na to, po jakie produkty sięgamy.
Na nasze funkcjonowanie mają wpływ makroskładniki, takie jak węglowodany, białka, tłuszcze i alkohol; mikroskładniki, czyli witaminy i składniki mineralne, lub substancje bioaktywne, na przykład kofeina i teobromina występujące w czekoladzie.
Większość z nas rzeczywiście odczuwa przyjemność jedząc czekoladę. Co więcej, jest to przyjemność, którą możemy kupić za niewygórowaną cenę. Czekolada jest powszechnie uważana za niezwykle smaczną przekąskę. Jednocześnie doskonale wiemy, że nie można jej jeść za dużo. Jednak im bardziej ograniczamy jej spożycie, tym bardziej nas kusi.
Stan używalności
Hoduję piękne pąki
Co dla mnie jest ważne? Samorealizacja i bycie uczciwym wobec samego siebie, a co za tym idzie – przekazywanie innym tych samych wartości. Ktoś może pomyśleć, że to wytarty frazes, powielany w setkach wypowiedzi i publikacji, a dla mnie to moja mantra, którą pielęgnuję jak najcenniejszy skarb, każdego dnia.
Zawsze czułam się jak mityczny Pegaz, którego ktoś uwięził w skórze konia pociągowego. Pracowałam w kilku firmach, gdzie liczył się tylko efekt, a nie twórcza realizacja. Rzuciłam to i poszukałam ratunku w pasjach, które rozwijam od kilku lat. Jedną z nich jest nauczanie, praca z młodzieżą. Najważniejsze, co chcę im przekazać, to „Bądź człowiekiem, rozwijaj się, nie naśladuj innych, szukaj celów w sobie, twórz!”. Nie jestem typowym belfrem w placówce publicznej. Z ogromną satysfakcją „tworzę z żywych organizmów” jednostki świadome, twórcze, które mogą osiągnąć bardzo wiele. Nie tracę nadziei, hoduję te pąki, z których mogą wyrosnąć piękne kwiaty.
Natalia
Samotność na życzenie?
Dorosły i w miarę odpowiedzialny człowiek wie, że rodzina oznacza trud życia z drugą, odmienną osobą, rodzaj rezygnacji z „ja” na rzecz „ty” czy „my”.
Wszyscy wiedzą, że życie rodzinne to także koszty, które ponosimy dla szczególnej przyjemności i satysfakcji, jaką jest realizowanie się w rolach małżeńskich i rodzinnych. Dlaczego nie wszyscy podejmują życie w związku czy małżeństwie, chociaż mają do tego wszelkie predyspozycje?
Radość dawania
Łatwo jest brać, trudniej dawać. Wydaje się nam, że gdy inni coś zyskują, my tracimy. Nic bardziej błędnego! Im więcej dajemy, tym więcej otrzymujemy, bo dawanie i branie to po prostu dwie strony tej samej monety.
Dawanie przynosi darczyńcy wiele korzyści. Czasem myślę, że tak naprawdę nie ma nic bardziej samolubnego niż akt hojności. Hojność zwiększa mój dobrobyt na cztery sposoby. Po pierwsze, moja hojność sprawia, że świat staje się coraz lepszym i coraz przyjemniejszym miejscem – dla innych i dla mnie samego. Po drugie, widząc radość osób, które obdarowuję, sam jestem szczęśliwszy.
Jest to możliwe dzięki empatii.
Morze
Podobno pierwszym filozofem z prawdziwego zdarzenia był Tales z Miletu, żyjący w VII–VI wieku przed Chrystusem w greckiej kolonii na wybrzeżach Azji Mniejszej. To on miał powiedzieć, że początkiem wszystkiego jest woda.
Jego uczeń, Anaksymander, precyzyjniej i dogłębniej kontynuując namysł mistrza, stwierdził z kolei, że źródłem lub zasadą (gr. arche) całej rzeczywistości jest bezkres. Obaj mieli rację. Pierwszy odkrył, że zasada bytu musi być warunkiem wszelkiego istnienia, tak jak woda jest warunkiem życia. Drugi zaś zauważył, że owa zasada musi być nieskończona i nieokreślona, skoro wyłaniają się z niej tak liczne i różnorodne rzeczy.
A jeśli będę sobą...
Najtrudniejszym momentem był dla mnie rozwód. Po rozwodzie usłyszałam od kilku osób: bądź bardziej aktywna, ale nie jak do tej pory – dla innych, lecz dla siebie; jeśli sama o siebie nie zadbasz nikt nie zrobi tego za ciebie. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego wszystko robiłam do tej pory z myślą o innych, żeby mąż mnie zauważył, zobaczył, jaka jestem silna, dobrze zorganizowana, zawsze uśmiechnięta. Żeby dostrzegł we mnie starającą się żonę, na której zawsze można polegać i mieć w niej oparcie, która nie narzeka i przemilczy pewne rzeczy. Pragnęłam, by to docenił, by kochał mnie tak bardzo, jak ja jego. Męża często nie było w domu ze względu na charakter pracy. Ja bałam się pokazać, że nie daję rady, że też miewam gorsze dni.
Przeanalizowałam całe swoje życie i dokopałam się do lęków z dzieciństwa, do strachu, by nie rozgniewać taty, ale zasłużyć na jego uwagę, pochwałę i miłość. Ten strach z czasem przysypałam aktywnością, byciem potrzebną i pomocną. Uświadomienie sobie przyczyn pewnych zachowań i nazwanie ich po imieniu, pomogło mi zrobić pierwszy krok w pracy nad sobą. Staram się wyciągać wnioski i nie popełniać błędów z przeszłości. Robię to przecież dla siebie, dla swojego lepszego samopoczucia, dla odbudowania poczucia własnej wartości, bym mogła przyjmować i dawać miłość i nie bać się, że stracę kogoś, jeśli będę sobą.
Beata




