Jest oddaną towarzyszką, wierną przyjaciółką. Nie wychodzimy bez niej z domu. Dźwiga nasz mały świat przedmiotów, bez których czułybyśmy się opuszczone i niepewne. Daje poczucie bezpieczeństwa.
Poszukajmy w naszej kulturze obszarów zarezerwowanych wyłącznie dla kobiet. Gdzie w otaczającej nas przestrzeni znajdują się miejsca dostępne tylko dla kobiet? Takie zupełnie własne i prywatne? Miejsca, do których obcy nie mają dostępu, które zakrywamy nawet przed bliskimi? Miejsca, w których możemy czuć się swobodnie, a które ujawniają naszą wrażliwość i świadczą o guście, osobowości i tożsamości? Takim symbolicznym, ale i praktycznym miejscem jest... nasza torebka.
Poszukajmy w naszej kulturze obszarów zarezerwowanych wyłącznie dla kobiet. Gdzie w otaczającej nas przestrzeni znajdują się miejsca dostępne tylko dla kobiet? Takie zupełnie własne i prywatne? Miejsca, do których obcy nie mają dostępu, które zakrywamy nawet przed bliskimi? Miejsca, w których możemy czuć się swobodnie, a które ujawniają naszą wrażliwość i świadczą o guście, osobowości i tożsamości? Takim symbolicznym, ale i praktycznym miejscem jest... nasza torebka.
Zapobiegliwość, czyli bałagan w torebce
W popularnym serialu telewizyjnym „Kasia i Tomek” kilka razy mogliśmy oglądać tytułową Kasię wysypującą zawartość swojej torebki – na stolik konsultanta bankowego, na poczcie, w urzędzie skarbowym czy przed drzwiami własnego mieszkania. W każdej z tych scen torebka Kasi jawiła się jako przestrzeń, w której panuje totalny chaos, typowo kobiecy bałagan, przestrzeń pełna zbędnych przedmiotów, wśród których sama bohaterka nie potrafiła nic znaleźć. Według jej serialowego partnera, Tomka, były to rzeczy niepotrzebne i nieużyteczne, których posiadanie świadczyło o bałaganiarstwie właścicielki, nieładzie życiowym i wewnętrznym nieuporządkowaniu.
W zakamarkach torebki Kasia przechowywała krawiecki metr, kosmetyki, słodycze, umowy najmu mieszkania, zapasowe rajstopy, okulary przeciwsłoneczne, lekarstwa, plastry, notesy, talizmany, korale, książki, kosmetyki, czapkę, klamry do włosów, od dawna poszukiwane nożyczki, plastikowe łyżeczki...
Dla uporządkowanego Tomka liczba przedmiotów, które Kasia miała przy sobie, była przytłaczająca i przygnębiająca. W miejscach publicznych, gdy partnerka z konieczności ujawniała zawartość swojej torebki, Tomek cierpiał katusze i po prostu się za Kasię wstydził. Jednak to właśnie zawartość tej torebki wielokrotnie ratowała im skórę. Tak właśnie było, gdy okazało się, że Kasia ma w torebce podpisaną przed trzema laty umowę najmu mieszkania, niezbędną do załatwienia formalności w urzędzie. Wówczas uszczęśliwiony Tomek z podziwem patrzył na Kasię i wyrażał swój zachwyt dla jej zapobiegliwości. Tak oto zawartość damskiej torebki, często będąca przedmiotem żartów, staje się magicznym „mikołajowym workiem”, pełnym cudownych niespodzianek.
Pełna torebka, czyli pełne bezpieczeństwo
Ewolucja tak ukształtowała kobiety, że mają potrzebę gromadzenia różnych przedmiotów i posiadania ich pod ręką w razie potrzeby. Mieszkanki jaskiń zbierały wszystko, na co natrafiły w pobliżu domostwa, wiedziały bowiem, że w trudnych warunkach niejedna rzecz może się przydać. Owa ewolucyjna zapobiegliwość, a nie – jak chcieliby to widzieć twórcy „Kasi i Tomka” – bałaganiarstwo, jest powodem gromadzenia w kobiecych torebkach rozmaitych przedmiotów. Warto je nosić ze sobą, bo zawsze mogą się przydać.
Ta kobieca filozofia powoduje, że torebki zazwyczaj wypchane są po brzegi przedmiotami z męskiego punktu widzenia całkowicie zbędnymi i bezużytecznymi. Są w nich zatem plastry – bo przecież wszędzie można się skaleczyć, nożyczki – tak na wszelki wypadek, stare rachunki – gdyby trzeba było dokonać zwrotu towaru, metr krawiecki – gdyby podczas zakupów należało sprawdzić obwód pasa, płyn przeciw kleszczom i komarom – szczególnie w lecie warto go mieć przy sobie. Ola Kwaśniewska przyznaje się nawet do noszenia w torebce skarpetek: „Nie rozstaję się z nimi latem i dzięki temu nie marznę, siedząc w klimatyzowanym pomieszczeniu, na przykład w kinie” (wszystkie cytaty pochodzą z cyklu „Gali”: „Zaglądamy do torebek gwiazd”).
Jednak owa kobieca zapobiegliwość nie ogranicza się tylko do kobiecych potrzeb. Wraz z powiększającym się inwentarzem i dobytkiem rodzinnym, torebka dramatycznie rozrasta się, bo oprócz przedmiotów niezbędnych właścicielce, musi jeszcze pomieścić takie, które mogą okazać się potrzebne mężowi, dzieciom, a nawet psu czy kotu. Doskonale wiedzą o tym świeżo upieczone matki, których torebki zamieniają się w monstrualnych rozmiarów torby, mogące pomieścić gigantyczne ilości produktów dla dzieci, bez których nie sposób wyjść z domu. Zauważyła to Agnieszka Cegielska po urodzeniu synka: „Od kiedy zostałam mamą, wszystkie moje torby są w rozmiarze XXL”. Również Anna Popek deklaruje upodobanie do dużych torebek, ale zaznacza, że „najważniejsze, by miały duszę”.



