- Któregoś dnia podczas śniadania podszedł do mnie bardzo miły Hindus, powiedział, że jest agentem filmowym i zapytał, czy bym nie zagrał w filmie. Pojechaliśmy i dostałem rolę sędziego - o swoich podróżach do Indii opowiadają Danuta i Andrzej Gliwiczowie.
Państwo Gliwiczowie: On – emerytowany nawigator statków oceanicznych i pilot-nawigator samolotów, Ona – emerytowana pielęgniarka. Oboje z urodzenia warszawiacy, od 15 lat mieszkają na wsi w sercu Gór Świętokrzyskich. Od 10 lat jesienią wyjeżdżają na kilka miesięcy do Indii. To jest ich sposób na zimę i zaoszczędzenie pieniędzy.
Podpytywali Jolanta Białek i Piotr Żak
Andrzej Gliwicz: W krajach arabskich wiedzą, jak się pije kawę. Kawa powinna być gorąca jak piekło, czarna jak diabeł, czysta jak anioł, słodka jak miłość [siedzimy w ciepłej kuchni, Pan Andrzej przygotowuje kawę...]. Natomiast najlepsza herbata, bo nieprzetworzona, jest w Chinach. Bardzo dobra jest też herbata przyrządzana przez muzułmanów – musi być słodka i gorąca, często z kardamonem albo limonką. Hindusi natomiast piją czaj: gotują herbatę z mlekiem i cukrem, a potem odcedzają. Jest kaloryczna, ale w upale przynosi ulgę.
Państwo Gliwiczowie: On – emerytowany nawigator statków oceanicznych i pilot-nawigator samolotów, Ona – emerytowana pielęgniarka. Oboje z urodzenia warszawiacy, od 15 lat mieszkają na wsi w sercu Gór Świętokrzyskich. Od 10 lat jesienią wyjeżdżają na kilka miesięcy do Indii. To jest ich sposób na zimę i zaoszczędzenie pieniędzy.
Podpytywali Jolanta Białek i Piotr Żak
Andrzej Gliwicz: W krajach arabskich wiedzą, jak się pije kawę. Kawa powinna być gorąca jak piekło, czarna jak diabeł, czysta jak anioł, słodka jak miłość [siedzimy w ciepłej kuchni, Pan Andrzej przygotowuje kawę...]. Natomiast najlepsza herbata, bo nieprzetworzona, jest w Chinach. Bardzo dobra jest też herbata przyrządzana przez muzułmanów – musi być słodka i gorąca, często z kardamonem albo limonką. Hindusi natomiast piją czaj: gotują herbatę z mlekiem i cukrem, a potem odcedzają. Jest kaloryczna, ale w upale przynosi ulgę.
Te wszystkie smaki znacie z własnego doświadczenia?
A. Tak, zawsze lubiłem włóczyć się po świecie, a od kilku lat włóczę ze sobą żonę. Niestety, jesteśmy emerytami i nie na wszystkie włóczęgi nas stać. Najważniejsze, że zdrowie nam dopisuje, no ale kto o zdrowie dba, to je ma.
W filmie „Pociąg do Bollywood”, którego jesteście bohaterami, idziecie jednak do lekarza... A. Chodzimy do lekarza tylko w Indiach, do naszego przyjaciela Shastriego.
Danuta Gliwicz: Andrzej ceni indyjskich lekarzy, ponieważ wyleczyli jego przepuklinę.
W Gokarnie mieszkacie u Shastriego?
A. Nie, u Malana, też lekarza.Nad swoją kliniką wybudował dwa mieszkania: duże dla siebie i mniejsze, które wynajmuje.
Jest tam salon, sypialnia, kuchnia, łazienka, ubikacja i duży balkon. Płacimy 400 złotych miesięcznie. Dookoła gaj palmowy, blisko do morza i na targ rybny, na którym świeżutkie krewetki kosztują 5 złotych za solidny pojemnik.




