nr 1 (2010)

Style i Charaktery nr.1 (2010)

Felietony

 
czwartek, 13 stycznia 2011 09:53

Zagracone dusze

Oceń artykuł
(3 Głosów)
Wysłużona kanapa z niemodną tapicerką, czajnik kupiony jeszcze za Gierka... Dzieci mówią, żeby w końcu wyrzucić te rupiecie. Kupują drogi czajnik, ale my i tak nie potrafimy rozstać się ze starym. Czego się boimy? Co tak naprawdę tracimy, pozbywając się przedmiotów? Co trzeba zostawić za sobą, by pójść naprzód?

Andrzej od kilku lat obiecywał żonie, że jak tylko przejdzie na emeryturę, weźmie się za uporządkowanie zagraconego garażu, jednak teraz okazuje się, że to zadanie ponad jego siły. Nie potrafi zdecydować, co naprawdę można już wyrzucić. Wszystko przypomina mu dzieciństwo. Wychowała go matka i dziadkowie – ojciec zginął
w wypadku, gdy Andrzej miał trzy lata.
Wysłużona kanapa z niemodną tapicerką, czajnik kupiony jeszcze za Gierka... Dzieci mówią, żeby w końcu wyrzucić te rupiecie. Kupują drogi czajnik, ale my i tak nie potrafimy rozstać się ze starym. Czego się boimy? Co tak naprawdę tracimy, pozbywając się przedmiotów? Co trzeba zostawić za sobą, by pójść naprzód?

Andrzej od kilku lat obiecywał żonie, że jak tylko przejdzie na emeryturę, weźmie się za uporządkowanie zagraconego garażu, jednak teraz okazuje się, że to zadanie ponad jego siły. Nie potrafi zdecydować, co naprawdę można już wyrzucić. Wszystko przypomina mu dzieciństwo. Wychowała go matka i dziadkowie – ojciec zginął
w wypadku, gdy Andrzej miał trzy lata.

W piwnicy i garażu Andrzeja pełno jest „rupieci”, jak mówią jego synowie. Stare żelazka „na duszę”, dzieże do chleba, których używała babcia, zardzewiałe śrubki, palta z lat jego młodości, skórzane teczki z czasów, gdy uczył się w technikum elektrycznym, sterta zeszytów, notatek, podręczników z czasów szkolnych, niemodne ubrania, resztki tapet, zepsute wałki do malowania ścian itp. Żeby wyrzucić chociaż część tych rzeczy, dzieci musiały go wysłać po zakupy do miasta...

Takich problemów nie ma czterdziestoletni Krzysztof. Kolekcjonuje karty telefoniczne i minerały, ma sentyment do niektórych ubrań, ale raz na dwa lata robi przegląd piwnicy, strychu i pawlaczy. To, co nie jest mu już potrzebne, wystawia na aukcjach internetowych. Do tej pory uzbierał w ten sposób kwotę, która wystarczyła na zakup dobrego aparatu fotograficznego. Jego żona, Anna, też regularnie „sprząta” półki z książkami. Zostawia tylko ulubione tytuły, a resztę zanosi do osiedlowej biblioteki. Stare ciuchy wrzuca do specjalnych kontenerów, a przypalone garnki i obtłuczone talerze wyrzuca. Anna nigdy nie miała zbyt wielu rzeczy, bo jako piętnastolatka wyjechała z domu z plecakiem najpotrzebniejszych rzeczy i zamieszkała w internacie. Potem na studiach kilka razy zmieniała stancję, więc też wszystko musiało się zmieścić w plecaku i dwóch torbach. A po studiach przeprowadziła się do innego miasta i tam urządzała od zera.

Dlaczego tak trudno rozstać się z rzeczami, które wydają nam się już niepotrzebne? Odpowiedź nie jest trudna: ponieważ określenie rzeczy jako niepotrzebnej odnosi się zwykle nie do jej wartości emocjonalnej, ale funkcjonalnej, jednak to właśnie ta pierwsza decyduje o tym, czy i jak bardzo dany przedmiot jest dla nas ważny.

Dopełnienie czy wyzwanie?

Rozstanie nawet z niepozorną rzeczą, do której jesteśmy przywiązani, jest aktem emocjonalnie istotnym, nawet jeśli świadomie nie zdajemy sobie sprawy z siły przywiązania. Owa rzecz pełni rolę symbolu, a więc rozstając się z nią, rozstajemy się także z czymś, co odnosi się do naszej tożsamości, obrazu świata i innych ludzi.

Dobrowolne rozstanie z emocjonalnie ważną rzeczą zawsze wiąże się z przeżyciem straty. Czasem jest wynikiem dopełnienia się pewnego procesu – i wówczas przynosi na ogół ulgę, poczucie domknięcia, zakończenia, gdy wreszcie jesteśmy gotowi na to rozstanie.

Kiedy indziej jest wyzwaniem – postanawiamy świadomie podjąć ryzyko i znieść trud konfrontacji z faktem, że doszło do zmiany, której nie chcemy i wobec której jesteśmy bezsilni. Wówczas rozstanie z rzeczą jest raczej aktem, w którym uznajemy naszą bezradność. Jest wyrazem pogodzeniem się z tym, co nieuchronne.

Niezależnie od tego, jak obiektywnie bezwartościowa i niepozorna jest oddawana rzecz, to dla oddającego stanowi ona potwierdzenie pewnego wyobrażenia rzeczywistości, a zatem jej zniknięcie godzi w poczucie bezpieczeństwa, spójności i przewidywalności świata.

Kiedy mówimy o oddawaniu rzeczy, do której jesteśmy przywiązani, możemy rozważać dwie sytuacje – gdy osoba z zewnątrz oczekuje od nas, że tę rzecz oddamy lub po prostu nam ją odbiera, albo też, gdy sami z rozmaitych powodów decydujemy się na pożegnanie z czymś ważnym. Właściwie obie możemy potraktować jako przejaw jednego faktu psychologicznego: pewna siła skłania nas do pozbycia się czegoś, a inna chce to coś zatrzymać. Trudno o dialog między nimi, za to łatwo o napięcie.
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 następna > ostatnia >>
(Strona 1 z 3)

Komentarze (1)

...
When you are in a not good position and have no cash to get out from that, you will need to receive the home loans. Just because it will help you unquestionably. I get commercial loan every single year and feel myself OK just because of this.
Garrison19Cheri , maj 11, 2012

Napisz Komentarz

mniej | wiecej

busy
TOP
Style i Charaktery

Statystyki odwiedzin

mod_vvisit_counterOdwiedziny dziś318
mod_vvisit_counterWszystkich odwiedzających198496

Facebook

 
Nasze strony:

2010-2011 (c) www.dda.charaktery.eu

redakcja | reklama | prenumerata | forum | blogi | sklep