nr 1 (2010)

Style i Charaktery nr.1 (2010)

Felietony

 
środa, 12 stycznia 2011 14:31

Co jest pomiędzy

Oceń artykuł
(2 Głosów)

Kiedyś, za moich młodych lat, mówiło się, że ktoś ma „duże dzieci” albo „małe dzieci”.

 

Nie używało się słów „dorosłe dzieci”. Jedna z moich koleżanek ze szkoły podstawowej, żyjąca w nieco bogatszej rodzinie, została w domu jako panna na wydaniu, wstydliwie oczekująca staranta. Druga wyszła za mąż w piętnastym roku życia. Inne pracowały „na gospodarce” lub poszły do jakichś szkół – w większości do internatu i poza rodziną. Rys dorosłości i odpowiedzialności kształtował się wcześnie (czasem zbyt wcześnie), stanowiąc pewien rodzaj konieczności życiowej.


Było więcej biedy, z której wyjściem była praca. Dobre dzieci zajmowały się starymi rodzicami, złe dzieci porzucały je na pastwę losu. Nic się nie zmieniło. Taka sytuacja wymuszała zaradność życiową dzieci, co poza środowiskami patologicznymi oznaczało podjęcie pracy. Praca oznaczała jakieś zarobki, co prowokowało samostanowienie. Samostanowienie wraz z odpowiedzialnością są najważniejszym rysem dorosłości.

Kiedyś, za moich młodych lat, mówiło się, że ktoś ma „duże dzieci” albo „małe dzieci”.

 

Nie używało się słów „dorosłe dzieci”. Jedna z moich koleżanek ze szkoły podstawowej, żyjąca w nieco bogatszej rodzinie, została w domu jako panna na wydaniu, wstydliwie oczekująca staranta. Druga wyszła za mąż w piętnastym roku życia. Inne pracowały „na gospodarce” lub poszły do jakichś szkół – w większości do internatu i poza rodziną. Rys dorosłości i odpowiedzialności kształtował się wcześnie (czasem zbyt wcześnie), stanowiąc pewien rodzaj konieczności życiowej.


Było więcej biedy, z której wyjściem była praca. Dobre dzieci zajmowały się starymi rodzicami, złe dzieci porzucały je na pastwę losu. Nic się nie zmieniło. Taka sytuacja wymuszała zaradność życiową dzieci, co poza środowiskami patologicznymi oznaczało podjęcie pracy. Praca oznaczała jakieś zarobki, co prowokowało samostanowienie. Samostanowienie wraz z odpowiedzialnością są najważniejszym rysem dorosłości.

Opisany porządek społeczny akceptował stosunkowo wczesną dorosłość. Pomagał oddzielić się od rodziny i budować indywidualną przestrzeń życiową oraz odpowiedzialność. Wyjeżdżało się do pracy na drugi koniec Polski. Z konieczności ekonomicznej. Teraz też się wyjeżdża, nawet na drugi koniec świata – często z tego samego powodu. Niektóre dzieci czynią to symbolicznie – jako akt odcięcia pępowiny. Z konieczności psychologicznej.

 

Nie jestem rzecznikiem opinii, że „kiedyś” było lepsze. Miało swoje dobre i złe strony. W tak zwanych dzisiejszych czasach moją uwagę zwraca raczej inny fakt. Jest nim infantylizowanie dorastających dzieci w rodzinach o średnim i wyższym poziomie życia. Dorosłe dzieci (18–25 lat) bywają zbyt często zawłaszczane życiowo: mają żyć tak a tak, dokonywać takich a takich wyborów, być tym, kim wymarzyli sobie rodzice, że dziecko będzie. I za to otrzymuje takie a takie nagrody. Tak zwane kary są odbieraniem nagród i przywilejów.

 

Oczywiście, istnieje także drugi kraniec – dzieci opuszczone zbyt wcześnie. Mam na myśli opuszczenie psychiczne na rzecz własnych spraw: absorbująca praca zawodowa, rozwód i nowe związki rodziców, pozostawiających dorastające lub świeżo dorosłe dzieci w samotności emocjonalnej.

 

W swojej pracy psychoterapeutycznej zauważam, że częstym problemem młodych w ich kon­stytuo­waniu się jako odrębnej rodziny są rodzice. Błogosławieństwem są rodzice, którzy potrafią z boku, subtelnie i przyjaźnie towarzyszyć krzepnięciu młodej rodziny, szczególnie gdy pojawi się dziecko. Jednak niektóre babcie nie wyobrażają sobie, że ktoś inny niż one może zajmować się dziećmi w sposób najlepszy na świecie. One taki patent mają z racji doświadczenia w wychowywaniu swoich dzieci. Każdy inny wariant jest obrazą majestatu. Co to oznacza dla młodej mamy? Pouczenia (mogą być jawne lub subtelne), jak wychowywać dziecko i coś znacznie więcej: pouczenia, jak żyć.

 

Pragnę podkreślić, że pouczenia są czymś innym niż nieinwazyjne doradzanie, szanujące pragnienia i prawa drugiej osoby. Inwazyjne, nawet bardzo subtelnie wyrażone, zawsze wywołuje bunt młodej mamy czy taty. A dodatkowo, powoływanie się na argument typu „jak dobrze cię wychowałam” rodzi opór i złość – nie ma przecież idealnych, czyniących jedynie dobro rodziców. Jeśli inwazyjna postawa nakierowana jest na żonę ukochanego syna – dochodzi do perturbacji małżeńskich, a to prowokuje napięcia. W najlepszym razie młodzi próbują wypracować dystans i granice.

<< pierwsza < poprzednia 1 2 następna > ostatnia >>
(Strona 1 z 2)

Komentarze (0)

Napisz Komentarz

mniej | wiecej

busy
TOP
Style i Charaktery

Statystyki odwiedzin

mod_vvisit_counterOdwiedziny dziś317
mod_vvisit_counterWszystkich odwiedzających198495

Facebook

 
Nasze strony:

2010-2011 (c) www.dda.charaktery.eu

redakcja | reklama | prenumerata | forum | blogi | sklep