Każdy z nas czuje, że jego mózg mógłby pracować wydajniej, a większa wydajność poprawiłaby szanse na sukces zawodowy i osobisty. Czy znamy środki farmakologiczne, które mogłyby w tym pomóc?
Wiele ostatnio pisze się i mówi o tak zwanych dopalaczach. Mało kto wie, o co dokładnie chodzi, ale wszyscy zajmują bardzo zdecydowane, często krańcowo różne stanowiska.
Dopalacze to substancje chemiczne, które zmieniają działanie ośrodkowego systemu nerwowego, ale nie są środkami popularnymi (jak kawa, herbata, żeń-szeń, guarana, karnityna, Red Bull itp.) ani klasycznymi narkotykami (morfina, kokaina, amfetamina, ecstasy itp.) i z reguły można je kupić w wyspecjalizowanych sklepach.
Dzieli się je na dwie wielkie grupy: substancje przyspieszające i usprawniające pracę mózgu oraz substancje relaksujące, zwalniające pracę mózgu lub zmieniające sposób odczuwania świata. Moim zdaniem, tylko te pierwsze można nazywać dopalaczami – np. w silnikach określamy tą nazwą urządzenia zapewniające przez krótki czas dodatkowy ciąg, umożliwiający na przykład rakiecie opuszczenie orbity ziemskiej. Te drugie to raczej oszałamiacze, a faktyczne korzyści z ich stosowania – o ile w ogóle są – trudno udowodnić.
Przyspieszyć szare zwoje
Pisząc o dopalaczach, mam na myśli substancje pobudzające mózg i zapewniające mu, przynajmniej na pewien czas, większą sprawność działania. Pominę środki działające długotrwale czy hamujące fizjologiczne procesy ubytku pamięci, a skoncentruję się na tych, które szybko poprawiają pracę mózgu.
W zasadzie każdy z nas czuje, że jego mózg mógłby pracować wydajniej, a większa wydajność poprawiłaby szanse na sukces zawodowy i osobisty. Podczas całej naszej edukacji – od przedszkola po studia doktoranckie – szukamy sposobów, aby jak najefektywniej wykorzystać możliwości naszego mózgu, dostarczając mu różnych informacji oraz stosując różnorodne metody ich optymalnego wykorzystania. Mnie chodzi jednak o coś innego – o pigułkę, napój, aerozol czy zastrzyk, które szybko, bez dodatkowego wysiłku i treningu intelektualnego, zmuszą mózg do przyspieszonej pracy, skuteczniejszego wyszukiwania zanurzonych w pamięci informacji, sprawniejszego ich kojarzenia oraz prawidłowego wykorzystywania. Czy znamy środki farmakologiczne, które mogłyby tak działać?
Oczywiście! Przecież napoje „rozjaśniające mózg”, takie jak kawa czy herbata, stosowane były od dawna w Starym Świecie. Liście koki i wyciągi z nich były znane od niepamiętnych czasów mieszkańcom Andów, a u schyłku XIX wieku stymulujące wino kokainowe było szeroko rozpowszechnione wśród artystów i intelektualistów.
Należy tu wymienić Jego Świątobliwość Leona XIII, który orderem „Pro Ecclesia et Pontifice” odznaczył Angelo Marianiego, twórcę owego poprzednika Red Bulla, oraz świętego papieża Piusa X, a z osób świeckich na przykład wybitnego wynalazcę Thomasa Edisona. Widać więc, że fonograf, kamera filmowa, żarówka elektryczna, podobnie jak encyklika Rerum Novarum przynajmniej po części zawdzięczają swoje powstanie temu, że ich twórcy pobudzali swe genialne mózgi odpowiednimi dawkami kokainy.
Każdy lek niewłaściwie stosowany...
Czy stymulacja mózgu jest bezpieczna? Czy bezpieczne są stymulujące go substancje? Odpowiedź brzmi: to zależy („bowiem każdy lek niewłaściwie stosowany może zagrażać twemu życiu lub zdrowiu”). Potężne leki pobudzające mózg, takie jak kokaina czy amfetamina, silnie aktywują neurony wchodzące w skład układu nagrody, czyli wywołują uczucie wielkiej, czasem wręcz ekstatycznej przyjemności, zwłaszcza gdy w wysokich stężeniach błyskawicznie docierają do mózgu (wstrzyknięte w postaci zastrzyku, wdychane jako dym, wciągane pod postacią proszku).




patrzymy w ekran telewizora i zazdroscimy tym ktorych tam pokazuja :)
ale czy warto skupiac na nich swoja uwage i mysli... czy warto dawac sie wciagac we wszelakie walki, do ktorych tv nas zacheca. mysle ze lepiej siegnac po dobra i wartosciowa lekture i uruchomic swoja wlasna wyobraznie i swoje wlasne zycie, niepowtarzalne, wyjatkowe i piekne w zgodzie z natura, ktorej to czescia jestesmy czy nam sie to podoba czy nie :)