Emocje towarzyszą nam zawsze. Nie zawsze jednak mamy odwagę przyznać się do nich. Już jako dzieci uczymy się, jak je wyrażać i jak sobie z nimi radzić. Tę szkołę warto kontynuować przez całe życie. Bowiem emocje stanowią nieocenione źródło wiedzy o tym, jacy jesteśmy, jak widzą nas inni i jacy nie chcemy być.
Kiedyś na jednym z warsztatów Andrzej Wiśniewski opowiadał o swoich wrażeniach z piaskownicy. Jako młody ojciec i początkujący psychoterapeuta chodził ze swoim dzieckiem na plac zabaw. Gdy dochodziło do bójki o wiaderko czy łopatkę, dzieciaki zwykle zwracały się z płaczem do zaczytanych bądź zajętych rozmową mam. Naszego obserwatora uderzyły dwa rodzaje reakcji matek: albo zabierały pociechy z piaskownicy „od tych niedobrych dzieci”, albo wysyłały je, by walczyły o swoje.
Kiedyś na jednym z warsztatów Andrzej Wiśniewski opowiadał o swoich wrażeniach z piaskownicy. Jako młody ojciec i początkujący psychoterapeuta chodził ze swoim dzieckiem na plac zabaw. Gdy dochodziło do bójki o wiaderko czy łopatkę, dzieciaki zwykle zwracały się z płaczem do zaczytanych bądź zajętych rozmową mam. Naszego obserwatora uderzyły dwa rodzaje reakcji matek: albo zabierały pociechy z piaskownicy „od tych niedobrych dzieci”, albo wysyłały je, by walczyły o swoje.
W efekcie – oczywiście nie tego pojedynczego zdarzenia, ale pewnego nastawienia i sposobu traktowania przez rodziców – wyrastają osoby, które w dorosłym życiu albo „zabierają swoje zabawki” i wycofują się z każdej trudnej w ich ocenie sytuacji, albo bez względu na koszty rzucają się w życie, by zdobywać i walczyć o swoje.
Trening na placu zabaw
Gdy dziecko przychodzi na świat, nie tylko reaguje na emocje innych, ale także ich doświadcza. Najtrudniej jednak je wyrażać – na początku maluch dysponuje przecież tylko dwoma sposobami ekspresji emocjonalnej: płaczem i, od około trzeciego miesiąca, uśmiechem. Problemem jest również rozeznanie się w gąszczu emocji. Dlatego dziecko potrzebuje przewodnika, który w mądry, spokojny i nienarzucający sposób będzie mu pomagał nazywać to, co czuje.
Emocje są czymś naturalnym. W życiu dorosłym często pojawia się jednak pokusa, by wykorzystać przeciwko nim swój intelekt – przetłumaczyć sobie, że tak nie wypada odczuwać, albo wmówić sobie, że czuje się coś innego. Gdy dorośli nie akceptują wszystkich uczuć i emocji dziecka, np. jego złości, maluch staje przed wyborem: albo nie będę odczuwać i okazywać złości i w ten sposób zasłużę sobie na akceptację rodziców, albo pozwolę sobie na złość i będę w ich oczach, a więc i swoich własnych, złym dzieckiem. Maluchy często wybierają pierwszą opcję, choć słowo „wybór” jest tu pewnym nadużyciem. Dzieci są zależne od rodziców i nie chodzi tu tylko o zależność prawno-materialną, ale przede wszystkim emocjonalną. Dlatego są gotowe zrobić wiele, by zasłużyć na ich akceptację, miłość i zainteresowanie. W życiu dorosłym odpowiedzialność za nasze emocje, za sposób ich wyrażania i ich skutki dla nas samych oraz osób z naszego otoczenia ponosimy już sami. Jeżeli nawet wkraczamy w dorosłe życie z trudnym bagażem, teraz to od nas zależy, co z nim zrobimy i czy podejmiemy wysiłek zmierzenia się z emocjami.




z nnim sie rodzimy, nie jest zdobywany
jest nami samymi,ulegając mu jesteśmy
sobą. Mowa o uczuciach i emocjach.
Ich brak, pustka wewnetrzna, to nienawiść
nie identyfikowanie się z jkakolwiek
istota, odzywa się zachłannością,niszcze
niem każdego i wszystkiego, - to jest
agresja.